wtorek, 23 grudnia 2025

Takie sobie, nocne przemyślenia starego pszczelarza na mijający rok

 

A dokąd tak — przeklęty — gnasz? Dlaczego dłoń
Gotowy miecz ukryty ma?
            (Horacy Epoda VII  Quo, quo scelesti ruitis?   

[Gdzie, gdzie wy, źli ludzie, upadacie?])

 

            Chciało by się i obecnie zadać te pytania również sobie i moim ziomkom. Pędzimy w jednym celu: mieć więcej i więcej, pracować mniej i jeszcze mniej, kto staje na drodze to nieprzyjaciel, to go bezlitosnym mieczem fałszu, obłudy i Bóg jeden, a może Szatan tylko wie jakim jeszcze podstępnym narzędziem przeciwnika, a według niektórych - wroga potraktować trzeba.

            Idealiści bardzo często za przykład podają ludziom ład, harmonię i idyllę panującą w ulu. Przyjrzyjmy się jednak bliżej życiu biologicznemu rodziny pszczelej. W ulu nie panuje demokracja, nie ma prezydenta, premiera, rządu, ministrów, sędziów, samorządów, episkopatów. Jest jednak porządek rozpisany na role, jakie przypadają poszczególnym osobnikom.

Na czele roju stoi królowa matka, której zadaniem jest powiększanie liczebności rodziny pszczelej, ale to nie ona decyduje ile i jakie jaja na przyszłe potomstwo ma składać – czynią to robotnice, dozując jej odpowiedni co do ilości i jakości pokarm. Oprócz tego ona, można powiedzieć górnolotnie, zazdrośnie strzeże, aby samice-robotnice nie składały jaj. W tym celu rozdaje im hormon hamujący wybujałość cech żeńskich. Jest wzajemna równowaga zależności z pewną przewagą na korzyść królowej. Taki stan rzeczy pokazany poprzednio, byłby pożądany wśród ludzi. Zapytajmy jednak, co się stać może jeżeli przypadkiem, a w przyrodzie takowe się zdarzają, królowa posiada poważną wadę genetyczną, spowodowaną przykładowo kojarzeniem bliźniaczym? Nie wchodząc w zawiłości genetyczne, odpowiedź brzmi: ze składanych jaj płowych nie wylęga się w znacznej większości nic, żaden osobnik. W takiej sytuacji taka matka z wadą, składa jaja do mateczników, z których mogą wylęgnąć się nowe matki, aby po walce o dominację została jedna, unasieniła się i zastąpiła wadliwą poprzedniczkę – swoją matkę, która zostanie definitywnie unicestwiona.

            Młoda królowa matka kopuluje w powietrzu z ośmioma trutniami lub niekiedy ilość ta może być większa. Gromadzi w swych narządach rodnych olbrzymią ilość plemników, które mogą pochodzić od samców rożnych linii biologicznych, a niekiedy nawet ras. Plemniki te mieszają się wzajemnie i nadmiar wydalany jest na zewnątrz ciała matki, a pozostała ilość mieszaniny, sięgająca nawet pięciu milionów, gromadzona jest w zbiorniczku nasiennym matki, zużywając się do końca jej płodnych dni życiowych.

            Zrodzone z zaplemnionych różnymi plemnikami jaj, pszczoły robotnice mają różnych ojców, mają różne cechy genetyczne, różne ubarwienie, niekiedy i wielkość, a jednak tworząc rodzinę pszczelą, żyją w symbiozie: wykonują w ulu prace przypisane odpowiedniej grupie wiekowej, przynoszą do ula nektar, czy spadź, pyłek i propolis, przerabiają je wspólnie. Bez względu na pochodzenie biologiczne strzegą i bronią rodziny przed rabusiami. Błądzące pszczoły, nie będące rabusiami mogą liczyć na łaskawe przyjęcie do rodziny, a jeżeli niosą ze sobą ładunek nektaru lub pyłku – przyjęcie do nowej społeczności jest pewne.

            I pomyśleć, że to tylko instynkt sprawia, że nierozumne pszczoły tak się zachowują. Zastanawia mnie zwłaszcza jak zachowywali by się obdarzeni przez Stwórcę rozumem i wolną wolą ludzie, będąc w skupisku zdecydowanie różniących się cechami od siebie.

Trudno to sobie wyobrazić, skoro ludzie inteligentni, jednej kultury, sposobu bycia, języka i innych jednakowych przymiotów, stają naprzeciw siebie, skacząc sobie do oczu. Może trzeba by wadliwych przywódców, wzorem rodziny pszczelej, znosić z urzędów? A może tych osobników przekonanych do własnej nieomylności, niezdolnych do żadnych kompromisów, bo tylko ich „najmojsze” postrzeganie świata jest właściwe, zaprząc do pracy według ich przydatności?

            Życie każdego z nas, żyjących jest pisane w niedokończonych jeszcze księgach. Są tam zapisane strony, czasem całe rozdziały chwalebne, ale są tam też miejsca opisujące nietrafione wybory i zachowania, a niekiedy i stronice wstydu. Nie trzeba czytać cudzych książek życia i po ich treści oceniać występujących w nich bohaterów. Ważne jest kim są tu i teraz, czego dobrego możemy spodziewać się po nich w przyszłości. A czytając tylko w sposób krytykancki cudze książki życia, można wpaść w paranoję i…… (nie dokończyłem, bo pomyślałem, czy aby nie bluźnię) ….żądać nawet usunięcia listów św. Pawła z Nowego Testamentu.

Stanisław Żyła

18 grudnia 2025 r.     

wtorek, 2 grudnia 2025

Dzień Patrona Pszczelarzy – Świętego Ambrożego zorganizowany przez Koło Pszczelarzy w Przeworsku i obchodzony w dniu 30 listopada 2025 r.

 Uroczystości rozpoczęły się Mszą Świętą w Klasztorze OO. Bernardynów, której przewodniczył ks. bp Edward Białogłowski. Po Eucharystii odbyło się spotkanie pszczelarzy oraz zaproszonych gości.

W uroczystości uczestniczyły poczty sztandarowe z  Koła Pszczelarzy w Jarosławiu
i Przeworsku

Mszy Świętej koncelebrowanej w intencji przeworskich pszczelarzy przewodniczył i homilię wygłosił ksiądz biskup Edward Białogłowski

Zgodnie z tradycją, senior przeworskich pszczelarzy – Pan Roman Maternowski przekazał w darze ołtarza okazały paschał

Za sprawą brata Władysława Wyki, przeworscy pszczelarze mogą szczycić się posiadaniem relikwii św. Ambrożego, które znalazły swoje miejsce na ołtarzu podczas uroczystej mszy pszczelarskiej, a na zakończenie tej mszy ksiądz biskup pobłogosławił nimi uczestników liturgii mszalnej.

Następnym punktem uroczystości było spotkanie w restauracji TERAPIA.

Swoją obecnością uroczystość zaszczycili: ksiądz biskup Edward Białogłowski, ojciec Ludwik Żołnierczyk z klasztoru oo. Bernardynów, starosta Powiatu Przeworskiego, burmistrz Miasta Przeworska, wójt Gminy Przeworsk, dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej w Przeworsku, przedstawiciele samorządu Województwa Podkarpackiego oraz Urzędu Miasta i Gminy
w Kańczudze

 Nie pogardzili również naszym zaproszeniem koledzy z Koła Pszczelarzy w Jarosławiu.

 

Obecność osób zarządu Męskiego Chóru „ECHO” w Przeworsku jest świadectwem bliskiego kontaktu chórzystów z pszczelarzami.


Zaproszonych gości i uczestników spotkania powitał prezes Koła Pszczelarzy w Przeworsku
Mirosław Jarosz.

„Działając w imieniu Zespołu ds. Historii i Tradycji przy naszym Kole Pszczelarzy przekazuję Jego Ekscelencji księdzu biskupowi na pamiątkę wspólnych spotkań napisaną przez Władysława Małoważnego w formie legendy „Przeworską o bartnikach opowieść”. A przekazuję ją otwartą, bo może ksiądz biskup zawiesi oko na grafice i jeszcze dzisiaj, zanim weźmie do ręki brewiarz przed wieczorną kompletą zechce ją przeczytać”. Takimi słowy zwrócił się do księdza biskupa przekazujący opowieść Stanisław Żyła.

A DLA UZUPEŁNIENIA I POSZERZENIA WIEDZY………

Niżej przedstawiam wybrane fragmenty artykułu zatytułowanego „ŚWIĘTY AMBROŻY BLIŻEJ NAS” , który przed kilkunastu laty znalazłem w Internecie pióra Jerzego Gnerowicza. A Jerzy Gnerowicz to postać nietuzinkowa: autor książek w kategorii powieść historyczna, mgr inż. leśnictwa; inżynier rolnictwa; licencjat w specjalności bankowość, mistrz pszczelarski, jest pasjonatem - pszczelarzem, nie tylko działa w Wojewódzkim Związku Pszczelarzy w Kaliszu, ale również gromadzi eksponaty i informacje na temat pszczół i pszczelarstwa.

Stanisław Żyła

Święty Ambroży bliżej nas (?)

(fragmenty artykułu)

Ambroży z Mediolanu był w dziejach Kościoła postacią nietuzinkową. Już za życia cieszył się wielkim autorytetem moralnym, o czym świadczą nadawane mu tytuły – Kolumny Kościoła czy Perły, która błyszczy na palcu Bożym. W sposobie myślenia i praktyce życiowej wyróżniał się silną wolą, praktycznym zmysłem i poczuciem ładu, karności i sprawiedliwości. Ostatnia w kolejności z wymienionych cech, zapewne czyniła go wrażliwym na krzywdę ludzką i tym tłumaczy się fakt, że własny, znaczący majątek poświęcił na poprawę losu ubogich, co zresztą pozwoliło mu publicznie wyrażać śmiałe poglądy na własność prywatną, która miała, według niego, charakter umowny i dowolny. Pierwotnie bowiem istniała wspólnota dóbr, jednak nie zachęcał tym samym do przywrócenia pierwotnej równości. Piętnował chciwość, kładł nacisk na należyte użytkowanie dóbr i spoczywający na bogatych obowiązek wspierania potrzebujących.

Ambroży z Mediolanu pochodził z arystokratycznego rodu. Ojciec przygotowywał go do kariery w państwowej administracji cesarstwa, toteż otrzymał staranne wykształcenie. Zapewne ten fakt sprawił, że już jako biskup, wyrażał w homiliach (na bazie których powstały potem pisma egzegetyczne) zamiłowanie do alegorii – zgodnie z zasadą, że litera zabija, a duch ożywia. Ten rzadki u mówców dar stanowił istotny element jego egzegezy uprawianej dla celów duszpasterskich. Według zasad tradycyjnej retoryki, której uczył się zapewne u najlepszych mistrzów, w swoich mowach posługiwał się prozą artystyczną. Stąd znajdziemy w jego tekstach aforyzm, który z czasem stał się przysłowiem, a który wypada znać na pamięć, bo brzmi on: Dobra mowa jest jak plaster miodu.

Ambroży miał rozległą wiedzę i opanowaną sztukę wygłaszania mów. Nic dziwnego, że w swych kaznodziejskich wystąpieniach stosował starannie dobrane, różnorodne środki słownego przekazu. Widocznie uznawał je za skuteczne, albowiem było w jego wypowiedziach wiele symboliki i porównań zapożyczonych ze świata roślin i zwierząt, nie wyłączając pszczół. Z racji wykształcenia kwestie te najwidoczniej były mu dobrze znane, bo kierując słowo pasterskie do osób sprawujących w państwie władzę, w tym także do cesarza, wskazał, że w karaniu powinni być oni łagodni, (...) bo i król roju – ten, choć posiada żądło – odznacza się wielką łagodnością i nie używa go do pomsty.

Święty Ambroży pisał też rozprawy skierowane do kobiet, co w jego czasach było raczej rzadkością. Wspomnę tu o traktacie zatytułowanym O dziewictwie, w którym porównując dziewice do pszczół, posłużył się również symboliką pszczoły, pisząc: (...) Dziewictwo jest pracowite, czyste i wstrzemięźliwe, a macierzyństwo dziewicy jest owocem warg wolnych od gorzkości. Z kolei przyrównując pszczoły do dziewic, napisał: pszczoły zachowują nieskazitelność ciała; z tego powodu rozmnażając się nie cierpią.

Jedną z perełek ambrozjańskich myśli, wartą zadumy o każdym poranku, są słowa: (...) Idźmy drogą mądrości, po której nie stąpali synowie chwalących się i chełpiących. Można przyjąć, że brzmią one jak wiecznie aktualny drogowskaz Mediolańskiej Pszczoły. Zainteresowanych informuję, że cytat ten pochodzi z szóstego listu mediolańskiego biskupa, do przyjaciela – Ireneusza.

Różni autorzy podają różne liczby zachowanych listów, które wyszły spod jego ręki. Najczęściej mówi się, że zachowały się 93 listy adresowane do różnych osób. W większości dotyczą one kwestii teologicznych i moralnych. Stąd zawarte w nich wyjaśnienia odnoszą się na ogół do kwestii interpretacji Pisma Świętego, obejmują także istotne pojęcia odnoszące się do codziennego życia wspólnoty chrześcijańskiej, jak: sprawiedliwość, życzliwość, skromność, posłuszeństwo, czystość, mądrość, pokora, męstwo, dziewictwo itp. O podobne rady zgłaszało się do niego wiele osób, nawet z dalekich stron.

W bogatej spuściźnie po świętym z Mediolanu znajdziemy wiele uwag bliskich pszczelarskiej tradycji, albowiem odnoszą się do przyrodniczej identyfikacji jego wskazań i zaleceń. Profesor J. Pałucki w pracy o świętym Ambrożym napisał:

(...) W swych ekshortacjach pastoralnych (tj. zachętach) stosował, jako motywację, przykłady wzięte z natury, które miały ułatwiać ich akceptację. Uważał, bowiem, iż człowiek stworzony zgodnie z prawami natury, wezwany jest, by być jej posłusznym, gdyż tylko wówczas nikomu nie będzie szkodził. (...) Natura, jako twór Boga jest mądra i piękna, dlatego Ambroży zachęcał, aby naśladować i podziwiać jej piękno (...).

Jeśli ktoś twierdzi, że uznaje w postaci św. Ambrożego swojego patrona, to tym samym deklaruje się religijnie i intelektualnie i wypadałoby, aby o świętym, którego wybrał w życiu pszczelarskim za swego duchowego przewodnika, wiedział cokolwiek więcej, aniżeli treść słynnej legendy o maleńkim Ambrożym i cudownym uchronieniu go od roju pszczół, który uwiązał się na jego kołysce.